Polish English Persian Russian Spanish Turkish

Facebook - polub nas!

Znajdź skrytkę!

Polecamy

Filmy

Na Szlaku Wzgórz Szymbarskich

Dwudniowy wypad kaszubskim szlakiem Wzgórz Szymbarskich - cały szlak ma 127km i prowadzi z Sierakowic do Sopotu. My przeszliśmy odcinek z Gołubia, przez Szymbark, szczyt Wieżycy i Borcz, a naszą przygodę zakończyliśmy w Marszewskiej Górze i pobliskim Jodłownie. Podczas noclegu w hotelu Magnat w Borczu miało być wesele, a trafiła nam się osiemnastka ;)

 Szlak Wzgórz Szymbarskich - mapa   Szlak Wzgórz Szymbarskich - mapa

Szlak Wzgórz Szymbarskich - Gołubie

Naszą przygodę z Szlakiem Wzgórz Szymbarskich zaczęliśmy przy stacji kolejowej w Gołubiu – dojechaliśmy koleją PKM. Z centrum wsi najpierw prowadziła nas żwirowo – kamienista droga z resztkami asfaltu, a następnie przez pola i las. Idąc jarem mijając leżące w dole Jezioro Kniewo doszliśmy na skrzyżowanie we wsi Potuły. Przez wieś przeszliśmy ulicą Na Szlaku :), a za zabudowaniami znowu weszliśmy w las i na polną drogę w kierunku Szymbarka. Tam oczywiście najpierw obszczekały nas psy ;) Po lewej minęliśmy poewangelicki kościół pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus i zrobiliśmy krótka przerwę przy kamieniu na którym wyryte jest abecadło kaszubskie. W miejscu tym znajduje się początek krótkiego szlaku koloru żółtego do Krzesznej – szliśmy już nim, a relację znajdziecie TUTAJ. Pogodę mieliśmy piękną i słońce zachęcało do wędrówki, pokonaliśmy krótki odcinek drogą asfaltowa, która prowadzi do Centrum Edukacji i Promocji Regionu CEPR – relację z naszego zwiedzania znajdziecie TUTAJ. My jednak z asfaltu odbiliśmy w lewo w las, gdzie w odległości kilkuset metrów po lewej stronie znajduje się pomnik dziesięciu Polaków zamordowanych przez hitlerowców w Szymbarku w 1944 roku.

Szlak Wzgórz Szymbarskich - krzyż Szymbarskich Zakładników

Stamtąd zeszliśmy zalesionym zboczem do szosy asfaltowej prowadzącej do Szymbarka, gdzie znajduje się parking przy ścieżce przyrodniczej „Pod Wieżycą”. Weszliśmy oczywiście kolejny raz na szczyt Wieżycy 328,6m n.p.m. i oczywiście weszliśmy na wieże widokową – czworonogi z widoku zrezygnowały ;) Zejście z najwyższego szczytu pomorza nieco trawersowało, potem przecięliśmy asfaltową Drogę Kaszubską i weszliśmy w kręty, leśny odcinek. Szlak przechodził obok ukrytego na leśnej polanie gospodarstwa, gdzie na łące pasło się kilka koni – sielski obrazek! Później przecięliśmy tory kolejowe nieopodal stacji Wieżyca i mijając domki letniskowe weszliśmy do lasu. Tutaj zrobiliśmy sobie dłuższy odpoczynek w wiacie turystycznej w miejscu oznaczonym jak Popas nad Rątami. Apetyty dopisywały – szczególnie pieskom :)

Szlak Wzgórz Szymbarskich - mapa okolic Wieżycy

Rzeczywiście byliśmy nad wsią Rąty i zeszliśmy do niej z łagodnego wzniesienia dochodząc do asfaltowej szosy, którą poszliśmy aż do stacji kolejowej Sławki na linii Gdynia – Kościerzyna. Wdrapaliśmy się w górę jarem do Sławek Górnych, a dalej szlak przeprowadziła nas przez Graniczny Dwór. Trochę mieliśmy już w nogach i następny przystanek na zregenerowanie sił zrobiliśmy na miejscu odpoczynku przy leśniczówce Sarni Dwór – podobno odbywają się tam szkolenia psów – o czym wiedziała jedna z czworonożnych uczestniczek wyprawy… Pobliska droga była akurat w remoncie, ale nam to nie przeszkadzało – ruszyliśmy w kierunku na Hopowo do miejscowości Nowy Dwór, aby następnie wyjść w Wyczechowie – tutak nastąpiło doładowanie akumulatorów przy sklepie spożywczym ;) Dalej dotarliśmy do Trątkowicy i na leśną polankę, na której znajduje się cmentarzysko kurhanowe tzw. Kamienne Wesele. Kurhany pokryte są kamiennym płaszczem i otoczone głazami. Stoją tu od niepamiętnych lat. Wokół tego miejsca narosły przez wieki legendy. Jedna z nich mówi, że jest to zaklęty w kamienie orszak weselny, wracający z kościoła. Zła kucharka, która nie zdążyła przygotować na czas wspaniałej uczty, w obawie przed utratą dobrej reputacji, rzuciła na nich przekleństwo, oby skamienieli. I tak się stało. Archeolodzy jednak upierają się, że to nie orszak weselny ale wielkie cmentarzysko Gotów, które powstało na początku naszej ery. Znajduje się tu pięć dużych kurhanów i ponad 60 grobów płaskich rozrzuconych na dużej przestrzeni. Co tam ci archeolodzy wiedzą o weselach… A my przy kurhanach spotkaliśmy prawdziwego kaszubskiego bajarza, który akurat był na grzybach - był wyraźnie zadowolony, że spotkał wdzięcznych słuchaczy...
Jeszcze kawałek przez las i jeszcze kawałek przez pola i już Borcz, gdzie kawałem podeszliśmy wzdłuż drogi asfaltowej do Kościerzyny i już byliśmy w miejscu noclegu – Hotelu Magnat. Miało tam być wesele, ale na miejscu okazało się, że to osiemnastka. Impreza właśnie się rozpoczynała – było dość wesoło, ale wcale nie przeszkodziło nam to zregenerować się przy obiadokolacji :)

Szlak Wzgórz Szymbarskich - widok we wsi Rąty

Hotel Magnat w którym nocowaliśmy stoi praktycznie przy samym szlaku – więc to dobra miejscówka. Przywitał nas pochmurny niedzielny ranek – niby straszyło deszczem ale w sumie to był raczej kapuśniaczek :) Osiemnastka już się skończyła, ale jajecznica z jajek trzech do szaleństwa wzburzyła krew – czyli po niezłym śniadaniu ruszyliśmy drogą przez pola w kierunku wsi Majdany. Potem weszliśmy do lasu i szlak poprowadził nas do zabudowań osady Krymki, a dalej od zabudowań niewielkiej Huty Dolnej, którą przecięliśmy ulicami Żurawim Traktem i Widokową, stąd szlak jest poprowadzony trawiastą zarastającą drogą przez łąki. Wszędzie cisza spokój i sporo schowanych ale zadbanych domków letniskowych - wiejusko i sielsko! Idąc dalej wśród rozrastającej się zabudowy letniskowej szlak przybliża się do położonego w dolinie rzeki Jeziora Głęboczko. Dalej droga kilkoma łagodnymi łukami wyprowadziła nas do prostej doliny gdzie szlak dalej podążał skrajem porośniętego lasem zbocza. Ten odcinek trasy był szczególnie urokliwy – jak i Marszewska Góra - przepiekne miejsce. Wyszliśmy w Marszewskiej Górze, gdzie u zbiegu dróg zrobiliśmy odpoczynek na leśnym parkingu. Aż trudno uwierzyć, że tak blisko Trójmiasta można znaleźć się w innym świecie… Stąd na zakończenie odbiliśmy już ze szlaku i drogą polną, a czasami brukowaną poszliśmy na PKS do Jodłowna :) Cała ekipa dała radę – czworonogi też ;) I oby do następnego razu!

Źródło: pomorskieszlakipttk.pl

skarszewski21